podróż dookoła świata 

   

    [ strona główna ]

 

 

 

   przygoda: 

 

 

polska rulez peru grudzien 2006
 

 

cel:

 

 

Jak wiadomo od dawna Polska rulez. Oczekujac na zarejestrowanie sie motorow postanowilismy zbadac wyniki tego procesu w Peru.

 

 

 

zapiski
w drodze
:

 

***

No wiec tak na szybko - nasze, polskie to:

 

 

***

Polska Lima. Dzielem polskiego architekta - Ryszarda de Jaxa Małachowskiego – jest obecny ksztalt starowki Limy, w tym zwlaszcza glownego placu: Plaza de Armas/ Plaza Mayor, a takze wiele innych budowli w stolicy Peru.

 

Ryszard de Jaxa Małachowski zaprojektowal przebudowe Pałacu Prezydenta (1938r.), wybudowanie Pałacu Arcybiskupiego z zachwycajacymi balkonami (1924r.), Pałacu Rady Miejskiej (1944r.) – budowle te otaczaja Plaza de Armas. Do prac polskiego architekta naleza tez: budynek Club Nacional, rozplanowanie jednej z glownych arterii miasta Paseo de la República, budynek Banco Italiano (dzisiaj Banco de Crédito), Edificio Rimac (wybudowany w latach 1919-1924), budynek osiedle Santa María del Mar, osiedla Urbanización La Cantuta oraz Santa María de Chosica. Byl zalozycielem i przez 33 lata glownym profesorem wydzialu architektury w – zalozonej przez innego Polaka, Edwarda Habicha - Wyzszej Szkole Inżynieryjno-Górniczej.  W 1911 r. zalozyl w Limie biuro architektow, prowadzone nastepnie przez jego syna Ricardo J. Malachowski Benavides.

 

[ Palac Prezydenta, przebudowany w 1938r. przez Polaka ]

 

[ Palac Prezydenta, przebudowany w 1938r. przez Polaka, widok z Plaza de Armas ]

 

[ Palac Prezydenta, przebudowany w 1938r. przez Polaka, widok z boku ]

 

[ Palac Arcybiskupi, zaprojektowany przez Polaka w 1924r. ]

 

[ Palac Arcybiskupi, zaprojektowany przez Polaka w 1924r. ]

 

[ Tablica ku pamieci Malachowskiego na scianie Palacu Arcybiskupiego ]

 

[ Palac Rady Miejskiej, zaprojektowany przez Polaka w 1944r. ]

 

[ Palac Rady Miejskiej, zaprojektowany przez Polaka w 1944r. ]

 

[ Club Nacional, na Plaza San Martin, kolejne dzielo Polaka ]

 

[ Edificio Rimac, zaprojektowany przez Polaka, fragment ]

 

[ Edificio Rimac, zaprojektowany przez Polaka, calosc ]

 

[ Budynek Banco Italiano (obecnie Banco de Credito), zaprojektowany przez Polaka ]

 

[ Paseo de la Republica, glowna arteria miasta, zaprojektowana przez Polaka ]

 

 

***

Polska inzynieria peruwianska 1 z 3. Edward Habich stworzyl inzynierie Peru - zalozyl i rektorowal politechnice w Limie (byla to pierwsza politechnika w calej Ameryce Lacinskiej). Byl prekursorem peruwianskiej mysli technicznej - wszystkie ambitne przedsiewziecia techniczne i urbanistyczne, ktore zbudowaly nowoczesne Peru biora tu poczatek. Habich, jako oficjalny delegat rzadowy, sciagal do Peru uzdolnionych mlodych inzynierow - glownie Polakow, wyksztalconych w Paryzu.

 

Edward Jan Habich (z hiszpanska Eduardo de Habich), urodzony w 1835r. w Warszawie, zmarl w 1909r. w Limie. Byl inzynierem i matematykiem. Bral udzial w Powstaniu Styczniowym, wyemigrowal do Francji, a nastepnie do Peru, gdzie objal stanowisko inzyniera rzadowego i dyrektora robot publicznych. Habich zalozyl Wyzsza Szkole Inzynieryjno-Górnicza w Limie (zalozona w 1876 r, pod nazwa Escuela de Construcciones Civiles y Minas del Peru, obecnie dziala pod nazwa Universidad Nacional de Ingenieria, UNI). W szkole tej uczyli takze inni Polacy, m.in. Wladyslaw Kluger, Wladyslaw Folkierski, Aleksander Babinski, Ksawery/Franciszek Wakulski, a takze przez 33 lata szefem departamentu architektury byl  Ryszard de Jaxa Malachowski (ten co to zbudowal Lime - powyzej).

Edward Habich byl takze inicjatorem peruwianskiego czasopismiennictwa naukowo-technicznego oraz zastosowania w tym kraju systemu metrycznego. Pochowany na cmentarzu  "Presbitero Maestro" w dzielnicy La Victoria w Limie. W 1914 roku wzniesiono pomnik na jego czesc oraz na czesc innych polskich inzynierów. Uhonorowany jest rowniez muzeum oraz aleja jego imienia w Limie (ponadto w Limie jest jeszcze park i inna ulica jego imienia).

 

[ Plac Edwarda Habicha, 2 przecznice od naszego hotelu ]

 

[ Pomnik ku czci Edwarda Habicha i innych inzynierow polskich zasluzonych dla Peru ]

 

[ Pomnik ku czci Edwarda Habicha i innych inzynierow polskich zasluzonych dla Peru,
fragment przedstawiajacy Habicha
, ten na samej gorze :) ]

 

[ Pomnik ku czci Edwarda Habicha i innych inzynierow polskich zasluzonych dla Peru,

nasz orzel ]

 

[ Ten autobus jedzie przez Avenida de Eduardo Habich ]

 

[ Nagrobek Edwarda Habicha na cmentarzu Presbitero Maestro w Limie ]

 

[ ulica Edwarda Habicha w luksusowej dzielnicy Miraflores w Limie ]

 

 

***

Polska najprzewyzsza kolej na Ziemi. Polak, Ernest Malinowski, zbudowal najprzewyzsza (juz od 130 paru lat) na swiecie kolej. Kolej transandyjska wiodaca z Limy do Huancayo po drugiej stronie peruwianskich Andow wspina sie z punktu 3 m. npm do poziomu 4.818 m. npm. Niektorzy mowia, ze najwyzsza koleja jest obecnie kolej z Xining do Lhasy, Chiny. Nie zaprzeczamy, jest to osiagniecie, ale nie najwieksze w drogach zelaznych. Najwieksze jest nasze, bo na najkrotszym odcinku wspina sie najwyzej (ok. 4.815 metrow na odcinku ok. 171 km), a ta chinska nie ma takiego przewyzszenia (ma o polowe mniejsze w istocie), a poza tym wspina sie na swoja wysokosc na odcinku kilkudziesieciokrotnie dluzszym, no i byla stworzona w 2006 r. a kolej Malinowskiego byla budowana w latach 1870 - 1893, kiedy technika byla na poziomie zaawansowania jakies 15% obecnej, i koleja jezdzily parowozy. Kolej Malinowskiego uznana zostala za cud ówczesnej techniki. I tak jest do dzisiaj.

 

Acha, jeszcze jedno sprostowanie - cos niektorzy mowia, ze to niejaki Henry Meiggs byl jej tworca. Wyjasniamy - Polak pierwszy przyszedl do rzadu peruwianskiego z idea stworzenia kolei, pierwszy pokazal plany i powiedzial jak to zrobic, przekonal wszystkich ze sie uda (a musial duzo przekonywac, bo grupa angielskich ekspertow orzekla, ze plan Malinowskiego jest niewykonalny), a nastepnie zbudowal. Meiggs byl amerykanskim przedsiebiorca, ktory mial tam swoje wklady finansowe i jak brakowalo kasy gonil rzad peruwianski, zeby sie nie ociagal.

 

Ernest Malinowski - pionier w rozwiązywaniu teoretycznych problemów budowy mostów i przebijaniu tuneli.

Urodził się w 1818r. na Wołyniu. Brał udział w Powstaniu Listopadowym. Po upadku powstania przebywał na emigracji we Francji. Wstąpił do słynnej paryskiej Szkoły Dróg i Mostów, którą skończył z wyróżnieniem. Pracował głównie przy budowie dróg oraz regulacji rzek. W roku 1852, po podpisaniu kontraktu na pracę w charakterze inżyniera rządowego, trafił do Peru, kraju pozbawionego wówczas praktycznie całkowicie infrastruktury komunikacyjnej. Polski inżynier poświęcił się początkowo projektowaniu i budowie dróg, mostów i pierwszych linii kolejowych. Zajmowal sie tez odbudową zniszczonego podczas działań wojennych pięknego miasta Arequipa, dla którego zaprojektował ozdobne bruki. Był człowiekiem o szerokich zainteresowaniach. Uczestniczył w życiu kulturalnym i naukowym Peru. Brał udział w pracach nad modernizacją mennicy limeńskiej, tzw. Casa de Moneda. Założył Sociedad Geografica de Lima (Towarzystwo Geograficzne), Club Nacional - instytucję o charakterze polityczno-patriotycznym, oraz Towarzystwo Sztuk Pięknych. Wkrótce więc nazwisko naszego rodaka zaczęto wymawiać z szacunkiem w intelektualnych i rządowych elitach Peru.

W 1864 roku wybuchł konflikt między Peru a Hiszpanią. Dzięki Malinowskiemu, któremu ze względu na wcześniejsze doświadczenie wojskowe powierzono działania obronne, port Callao został nie tylko umocniony, ale i wyposażony w pokaźną liczbę dział fortecznych. Armaty umieszczone zostały na ruchomych platformach, dzięki czemu osiągnięto większe pole ostrzału, nakryto je także stalowymi korpusami, ubezpieczającymi ludzi i sprzęt przed pociskami wroga. Peruwiańczycy z zaskoczenia zaatakowali i pokonali zdumionych Hiszpanów. Rząd peruwiański nadał Malinowskiemu honorowe obywatelstwo Peru i uznał go za bohatera narodowego. Wielokrotnie odznaczony za zasługi, doczekał się za życia miejsca na pomniku obrońców Callao, który stoi w centrum Limy.

 

W 1868 r. Malinowski przedstawil projekt budowy kolei umożliwiającej transport minerałów i cennych gatunków drewna znad Ukayali przez wysokie Andy do stolicy Peru, a dalej do portu Callao nad Pacyfikiem. Projekt początkowo uznano za zbyt rewolucyjny i odrzucono, jednak rok pozniej rząd Peru podpisał z Meiggsem kontrakt na budowę. Budowa tego cudu techniki trwala wiele lat. W sumie wykuto 63 tunele o długości ponad 6 km, zbudowano kilkadziesiąt mostów i wiaduktów o łącznej długości 2 kilometrów. Wiosną 1873 roku osiągnięto przełęcz Ticlio na wysokości 4818 m n.p.m. - najwyżej położony punkt linii kolejowej na świecie - do której prowadził wykuty w skale tunel o długości 1200 metrów. Wśród wielu mostów, które Malinowski wówczas zbudował, na szczególną uwagę zasługuje ten nad wąwozem Verrugas, który ma 77 m wysokości i 175 m długości i należy do największych na świecie. Malinowski na trasie kolei zastosował w dziesięciu miejscach specjalne obrotnice, które umożliwiały zmianę kierunku jazdy, przez co pociągi wiele zyskiwały na wysokości na stosunkowo krótkich odcinkach. Za to innowacyjne jak na owe czasy rozwiązanie chwaliło Malinowskiego brytyjskie czasopismo fachowe "Engineering". Najtrudniejszym technicznie miejscem na trasie było pokonanie kanionu rzeki Parac nazywanym El Infiernillo (Piekło). Wąski wąwóz o dwóch pionowych ścianach skalnych, w których wykuto naprzeciw siebie dwa tunele, pokonano dwoma mostami, jeden nad drugim".

 

Cala trasa ma 218 kilometrów. W najwyższym punkcie osiąga ona wysokość prawie 5 tys. metrow n.p.m. i biegnie w tunelu o długości 1200 metrów.

 

     

    [ Tablica ku czci Malinowskiego na stacji Desamparados,
       poczatkoej stacji kolei transandyjskiej, w centrum Limy ]

Ernest Malinowski zmarł w Limie w 1899 roku. Jego grób znajduje się na limeńskim cmentarzu "Presbitero Maestro" w dzielnicy La Victoria. W stulecie śmierci Ernesta Malinowskiego z inicjatywy polskiego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji w pobliżu najwyższego punktu kolei transandyjskiej na przełęczy Ticlio na wysokości 4818 m n.p.m. stanął jego pomnik, dłuta znanego rzeźbiarza prof. Gustawa Zemły. Został on zwieńczony kołem z odlaną z brązu podobizną Ernesta Malinowskiego. Pod godłami Peru i Polski umieszczono napis: "Ernest Malinowski 1818-1899. Inżynier polski, patriota peruwiański, bohater obrony Callao 1866, budowniczy Centralnej Kolei Transandyjskiej”.

[ z artykulu Piotra Czartoryski-Sziler, umieszczonego na stronie:
 http://www.informacje.int.pl/readarticle.php?article_id=1143 ]

 

Dzisiaj na trasie kolei jezdza pociagi towarowe. Pasazerskie przejazdy turystyczne zdarzaja sie od czasu do czasu, nieregularnie. Podobno maja byc wznowione przejazdy regularne (turystyczne), ale nie wiadomo kiedy.

 

[ Stacja Desamparados w Limie, poczatek kolei transandyjskiej zbudowanej przez Malinowskiego ]

 

[ Dach budynku stacji Desamparados ]

 

[ Nagrobek Malinowskiego na cmentarzu Presbitero Maestro w Limie ]

 

[ Nagrobek Malinowskiego na cmentarzu Presbitero Maestro w Limie, przyblizenie ]

 

 

***

Polskie chify. Chify to chinske jadlodajnie, jest ich wszedzie pelno. I sa polskie. Peru zawdziecza je Ernestowi Malinowskiemu, ktory do budowy najwyzszej kolei swiata sprowadzil do Peru Chinczykow. Teraz, choc to tylko nasze subiektywne odczucie, ktore jednak zwykle nie myli, Chinczycy calkiem sobie dobrze poczynaja i w duzej mierze tworza klase lepiej ustawionych finansowo w Peru.

 

[ Chifa, polsko - chinska jadlodajnia ]

 

[ Chifa, polsko - chinska jadlodajnia ]

 

 

***

Polska historia Peru. Jest taka osoba, ktora nie ma sobie rownych na polu badania historii Peru, zarowno przed Inkami, Inkow, kolonii hiszpanskiej, jak i czasow po uzyskaniu niepodleglosci. Osoba, ktora powiedzmy sobie szczerze, zrewolucjonizowala wiedze historyczna na temat Peru. Nazywa sie Maria Rostworowski. Ma 91 lat. Wciaz aktywnie pracuje, wspierajac miedzy innymi poczynania polskich archeologow w Peru. A, i w dowolnej ksiegarni w Limie naliczylismy co najmniej jej 11 ksiazek.

 

María Rostworowski urodzila sie w 1915 r. w Peru, jej ojciec byl Polakiem, a matka Peruwianka. Kiedy ukonczyla 5 lat wyjechala z rodzina do Europy. Mieszkala w Polsce, Francji, Anglii i Belgii. W 1935 r. wrocila do Peru. Uczeszczala jako wolny sluchacz na wyklady z historii na Uniwersytecie de San Marcos. Rozpoczela prace nad badaniem historii Peru, ktorych rezultatem byla jej pierwsza ksiazka ”Pachacutec Inca Yupanqui”, w ktorej opisala fundamentalna role Pachacuteca w ekspansji panstwa Inkow. Jej pozniejsze badania historyczne obejmowaly zarowno okres ponowania Inkow, jak i hiszpanski podboj i byly zupelnie odkrywcze. Pani Maria, pracujac m. in. w ambasadzie Peru w Hiszpanii, jako pierwsza zaczela analize tekstow zrodlowych w hiszpanskich archiwach w Sewilli, ktore do tej pory nie byly badane pod katem historii wicekrolestwa Peru. Napisala biografie Francisci Pizarro, corki hiszpanskiego konkwistadora, a takze Inés Huaylas Yupanqui, corki Inki Huayna Cápac. Od 1980r. jest glownym badaczem w Instytucie Studiow Peruwianskich, ktory sama pomagala utworzyc w 1964r. Otrzymala tytuly doctor honoris causa czterech peruwianskich uniwersytetow, za swoja prace honorowana byla licznymi nagrodami.

 

        

 

[ Maria Rostworowski, ksiazki ]

 

 

***

Polskie skarby Inkow.

 

Albo nie, jeszcze nie.

 

Bo podczas dyskusji z kolegami z Czech padlo jakies sformulowanie, ze (odnosnie historii najnowszej) teraz to czujemy (my, Polacy) ze wkraczamy do Europy, czy cos tam takiego. Takie uwagi wymagaja chwilowej odskoczni od naszej tu narracji podrozniczej. Otoz Polska nigdzie nie wkracza, a juz na pewno nie do Europy. Bo tam juz jest i zawsze byla. To inne panstwa moga wkraczac do Europy, szczegolnie wkraczac chwilowo suwerennie (ups, ale prosze docenic, ze grzecznie nie padaja zadne nazwy takiego panstwa). Zreszta rozszerzajac - caly ten oboz retorycznie rozdemokratyzowanego Zachodu jest tylko drugi. A pierwsza wlasnie jest Polska. Przypomnijmy sobie, ze to wlasnie w Polsce, przez lata chyba najwiekszym kraju na kontynencie (990 tys km2), byla pierwsza w dziejach historii nowozytnej demokracja.

 

Nota bene zostala ujeta prawnie w 1505 roku w moim (czyli Konrada, Gocha jest Warszawianka z urodzenia i z przekonania) rodzinnym miescie, Radomiu, na Sejmie Walnym, ktory wygladal tak:

 

[ Radom, 1505, Sejm Walny ]

 

w ustawie Nihil Novi, ktora wyglada tak:

 

[ Radom, 1505, ustawa Nihil Novi ]

 

Prosze zwrocic uwage na pierwsza linijke: "In Radom constituit" :)

 

A i byl tam wtedy taki zamek fajny:

 

[Radom, zamek ]

 

No i w Polsce byla pierwsza konstytucja w Europie - ustawa 3 maja 1791r., o taka:

 

[Konstytucja 3 maja 1791 roku ]

 

Uchwalona tak:

 

 

[ Warszawa, Krol z uchwalona Konstytucja 3 maja ]

 

Inni dolaczyli pozniej. A, no i oczywiscie Polska pare razy ochronila Europe przed niewola, wezmy np. dwa najbardziej znane zdarzenia - bitwe pod Wiedniem (przed Turkami), czy Bitwe Warszawska 1920 roku (przed Bolszewikami). I generalnie uchronila sama mysl tolerancji europejskiej, bedac jej ostoja w czasach kiedy Protestanci i Katolicy wyzynali sie przez 30 lat na tzw. bardziej cywiliowanym Zachodzie. Jedyny blad jaki zrobila to, ze nie wykorzystala szansy przejecia Rosji po Wielkiej Smucie. Moze nie byloby Stalina i Hitlera (ktory wladze czesciowo zawdzieczal bolszewikom ).

 

No, to teraz juz mozna:

 

 

***

Polskie skarby Inkow. Skarb Inkow jest w Polsce.

 

Jedne z lepszych opisow zagadnienia znajduja sie na stronie:

http://wigwam02.republika.pl/Wigwam09/pliki/niedzica.htm

oraz na stronie:

http://www.czorsztyn.info.pl/niedzina.htm

w dziale Historia, w paragrafie zaczynajacym sie od slow: "W 1949 roku zamek niedzicki jako obiekt zabytkowy przejmuje w opieke..."

 

Ponizej skrotowo:

 

(0) Rzecz zwiazana z wlascicielami i samym Zamkiem w Niedzicy. Zamek w Niedzicy kiedys nalezal do Wegier, potem do Polski, potem do Wegier, a potem i teraz znowu do Polski.

 

(1) W polowie XVIII wieku niejaki Sebastian de Berzeviczy (baron de Dondangen) wyjechal w poszukiwaniu przygod do Ameryki Poludniowej.

 

(2) Ozenil sie w Peru z Indianka szlachetnego rodu, z która mial córke - Umine.

 

(3) 4 listopada 1780 roku wybuchlo powstanie Indian peruwianskich pod wodza Tupac Amaru przeciwko okupantowi hiszpanskiemu.

 

(4) Umina poslubila w tym czasie bratanka Tupac Amaru noszacego to samo imie - Tupac Amaru.

 

(5) Powstanie zostalo stlumione, a glowny Tupac Amaru stracony na placu w Cuzco (to miejsce przed kosciolem na placu widac na naszych zdjeciach w relacji "z rewizyta u Inkow").

 

(6) Nasz Tupac Amaru, maz Uminy, a bratanek straconego Tupaca Amaru zostal jedynym pretendentem do tronu Inków.

 

(7) Tupac Amaru uciekl z zona i tesciem Sebastianem oraz innymi wodzami indianskimi (w tlumaczeniu pewnego testamentu zwanymi Rada Emisariuszy Inkow), zabierajac czesc skarbu Inków do Wloch. Zyl tam w latach 1783 - 1797.

 

(8) Jednak we Wloszech, a scislej w Wenecji doscigneli ich szpiedzy hiszpanscy i Tupac Amaru zostal zasztyletowany.

 

(9) Tesc, Sebastian Berzeviczy, w obawie o zycie córki i wnuka, scigany przez hiszpanski, wywiad uciekl do kraju i i postanowil zamieszkac w zamku niedzickim.

 

(10) Zamek byl w rekach Horvathow z Palocsa - Sebastian oddal czesc skarbu Inków za zamek, który Horvathowie odstapili na zamieszkanie indianskim zbiegom.

 

(11) Indianie przebywali w nim bardzo krótko, bo i tu znalezli ich wyslannicy Hiszpanow. Umina zginela zasztyletowana na zamku niedzickim (zostala pochowana w krypcie pod kaplica zamkowa).

 

(12) 21 czerwca 1797 roku, w dniu najwiekszego swieta Inków – Swieta Slonca, Sebastian Berzeviczy, chcac ratowac zycie syna Uminy, uprzednio wezwawszy swego bratanka Waclawa Benesz-Berzeviczy, w obecnosci Rady Emisariuszy Inków, spisal na zamku niedzickim akt adopcji syna Uminy, jednorocznego Antonia Tupac Amaru, przez Waclawa.

 

(13) Sebastian wyjechal do Krakowa, gdzie kilka miesiecy potem umarl w klasztorze Augustianów.

 

(14) Waclaw zabral malego Antonia na Morawy, gdzie mieszkal i w 1798 roku w aktach parafialnych Morawskiego Krumlowa wpisany zostal Antoni Waclaw jako syn Waclawa i Anny Benesz.

 

(15) Antoni Benesz (Tupac Amaru) ozenil sie z Polka, mial dwie córki i dwóch synów, Ernesta i Wilhelma.

 

(16) W 1877 roku umiera i pozostawia dokumenty i pamiatki rodzinne synowi Ernestowi, nakazujac mu, by nigdy nie interesowal sie nimi, gdyz dziedzictwo to przynosi nieszczescie.

 

(17) Przez nastepne lata sprawa jest zapomniana.

 

(18) W latach 1930 i 1940 wnuk Ernesta Benesza, Andrzej Benesz, zamieszkaly wówczas w Bochni kolo Krakowa, znajac rodzinna legende o powiazaniu rodu z Inkami zaczyna szukac i znajduje ukryty w okladce mszalu w archiwach kosciola sw. Krzyza w Krakowie akt adopcji Antoniego Tupac Amaru przez Waclawa Benesz-Berzeviczy.

 

(19) Dokument, przetlumaczony z laciny na polski przez uwczesnego proboszcza kosciola sw. Krzyza w Krakowie, ksiedza dr Andrzeja Mytkowicz, brzmi tak:

 

“Ja, Waclaw Benesz de Berzewiczy, Baro de Dondangen, przysiegam wobec Meki Panskiej, Przeswietnej Rady Emisariuszy Inków i J. O. Stryga mego Sebastyana, uczynionych dzisiaj uchwal ostatnich Przeswietnej Rady byc kuratorem i rzetelnym wychowawca. W szczególnosci obliguje sie:

 

Primo: Antonia Inkasa legitime wnuka J. O. Stryga mego Sebastyana, sierote wiosne liczaca, dla uchowania go jak i edukacji przystojnej za swego, wraz z malzonka ma przyjac, takoz do ksiag wpisac, jakoz nazwisko nasze, tytul i splendor rodu mu dac, by tem pewniej pochodzenie rzeczonego Antonia zakryc, a od poscigu i przesladowców uchronic. Takoz obliguje sie wydac rzeczonego Antonia na kazde wezwanie Przeswietnej Rady Inków, albo Dziada Jego J. O. Sebastyana, uczynione mi koncesye sobie, jak przyrzeczono, zachowujac.

 

Secundo: Za obowiazek sobie biore, gdyby zadne poselstwo rzeczonego Antonia Inkasa nie odebralo, a Ten do swych leciech pelnych szczesliwie doszedl, wszystko o krwie i pochodzeniu Jego objasnic, nalezny Mu testament bez zadnej opieszalosci oddac, a wage testimonium i piecze nad nim wylozyc. Szczególnie obliguje sie za zamyslem i zyczeniem Przeswietnej Rady Antoniowi Inkasowi wiernie wyjawic powierzona mi w onym jedynie celu tajemnice Testamentu Inkasów, a konfirmacyi pod dyktat zapisuje. Pierwszej od Inkasa Tupaka Amaru w Titikaka, dalej za sprawe Jego Pradziada pod Wiga zatopionej i ultimo przez Przeswietna rade Emisaryuszy Inków zlozonych tu nieuzytych sum. I tem w razie dojscie do leciech pelnych rzeczonego Antonia tak sie obliguje to przedlozyc, by Go czescia tajemnicy, a wielka i sluszna speranda calosc tem lacniej dla testamentu odczytania, a spadku uzyskania do ojczyzny Jego zawiezc. Takoz gdy jechac bedzie mial wole, za obowiazek biore z pod wladzy opiekunczej uwolnic, do drogi dopomódz, jakoz ja i wskazac i expens przystojny dac, a ostroznosc o zycia i testamentu bezpieczenstwo zalecic.

 

Tertio: W razie, co Boze Chron, smierc Antonia Testamentu nie naruszac, tajemnicy wiernie dochowac, a na poselstwo stosowne czekac.

 

Quarto: Wole Przeswietnej Rady szanujac, wreczony mi testament jak najwieksza miec Relikwie, a w pierwszym czasie sposobnym, statim, bez zadnego przetrzymywania, w miejscu z Przeswietna Rada upatrzonem, pod ostatnim stopniem pierwszej bramy górnego zamku, a nie kedys indziej, manu propria ukryc, tajemnicy jak swietosci strzec i nawet Samemu Inkasowi Antoniowi tylko wzwyz wymienionej okazji Jego leciech pelnych zdac, a poszukiwan zadnych na wlasna reke nie czynic.

 

Quinto: Grób Uminy, Sebastyanowej córki a Antonia matki, pod baszta kapliczna w czulej miec opiece, wystawienie Epitaphium do sposobniejszych dni zachowujac.

 

Sexto: Na czas absencyi Strya mego Sebastyana obliguje sie na ostroznej miec uwadze, umówiony i przyrzeczony przez Panów Horwathów Paloczyaów w zamian za wypozyczone Im sumy, zwrot ongi bezprawnie rodzinie naszej odebranego gniazda naszego, zamku Dunajecz, któren to zamek my Sebastyan i Waclaw Berzewiczem, jako synów nie posiadajacy, deklarujemy z krwi naszej pochodzacem Inkasowi Antoniowi na azyl bezpieczny, a akademije uciekinierom i wygnancom z Jego ziemi i rodu zapisac.

 

Septimo: Takiz dokument drugi, spisany w lingua kiczua podpisac i takoz dotrzymac, a zawierzony mi egzemplarz z najwieksza troska i ostroznoscia, a nie w domu, zachowywac.

 

Zaprzysiezony wobec wzwyz wymienionych

Anno Domini 1797 Die 21 Juny w kaplicy na

zamku Dunajecz. Waclaw Benesz de Berzeviczy

Baro de Dondangen. Manu Propria. “

 

(20) 31 lipca 1946 roku Andrzej Benesz w obecnosci przedstawicieli miejscowych wyjal prog bramy wejsciowej zamku górnego. Pod nim byla olowiana rura (dlugosc 18 cm, 3,5 cm srednicy, zasklepiona na koncach). Komisyjnie wyjeto z niej pek rzmykow z wezelkami oraz 3 zlotymi blaszkami - pismo Inkow mowiace o ukryciu skarbu Inkow. Oficjalny opis tego wydarzenia brzmi tak:

 

Sprawozdanie z prac przeprowadzonych na zamku w Niedzicy

dnia 31 VII 1946

 

Przeprowadzone dnia 31/VII 46 prace odkrywcze na zamku w Niedzicy byly rezultatem odszukania w archiwum Kosciola sw. Krzyza w Krakowie dokumentu adopcji ostatniego potomka emigracyjnego linii Inkasów przez rodzine Benesz-Berzeviczych. Dokument ten, spisany dnia 21 czerwca 1797 r. na zamku w Niedzicy, miedzy innymi okresla scisle miejsce, w którym ukryto, celem zachowania go, najcenniejszy skarb sieroty, bedacy przynaleznym mu spadkiem, testament Inków.

 

Prace w Niedzicy rozpoczeto od formalnego zawiadomienia o tym i zaproszenia miejscowego Soltysa, przedstawicieli miejscowej Straznicy W.O.P. oraz przedstawiciela miejscowego Lesnictwa Spiskiego.

 

Prace wlasciwe zaczeto o godz. 11.45. Prowadzili je pod moim kierownictwem szeregowi W.O.P. Rozpoczelismy je od stwierdzenia, ze ostatni stopien schodów pierwszej bramy górnego zamku (jak okresla wspomniany dokument adopcji), bedacy wlasciwie progiem tej bramy, jest jednolitym blokiem skalnym, w którym wykuto próg o profilach (poziomych fugach) renesansowych, przechodzacy w swej dolnej partii w plyte o surowym obrysie, stanowiaca czesc podlogi wnetrza wspomnianej bramy. Blok ten wpuszczony w wapnie pomiedzy podstawy renesansowych odrzwi bramy, byl co najmniej od stu lat nie naruszony, wnioskujac po stanie skruszenia zaprawy wapiennej, która boki byly zalane. Po jego odkopaniu z ziemi i gruzu, przystapiono do podwazania go w kierunku na zewnatrz bramy. Próg lezal na pokladzie z dzikiego kamienia i gruzu. Pierwszy przekop tego podloza, rozpoczety od lewej strony do przecietnej glebokosci 30 cm, nie dal rezultatów. Drugi, poglebiajacy, rozpoczety z przeciwnej strony, odslonil nie zauwazony w pierwszej chwili niewielki fragment ciemnego przedmiotu, przypominajacego kawalek zmurszalej galezi. Dopiero w chwili rozpoczecia trzeciego poglebienia zainteresowano sie rzekoma galezia, która okazala sie dluga na 18 cm, a na 3,5 cm gruba tuba, jak pózniej stwierdzono olowiana, na koncach splaszczona, pozawijana i zaklepana, a pózniej, jak swiadcza o tym zakrzeple krople metalu, jeszcze raz roztopionym metalem oblewana. Tuba ta byla zupelnie sczerniala, miejscami rudawo przeswiecajaca. Po jej otwarciu (nozem uwaznie odkrojono jeden z zaklepanych boków) ukazal sie pek zbutwialych i jakby skwasnialych rzemieni, powiazanych w róznorodne wezly. Rzemienie te na swych 12 koncówkach zaopatrzone byly w sczerniale blaszki. Pózniej analiza wykazala, ze jest to 13 karatowe zloto. Ogólna waga tych blaszek wynosi ok. 8 g. Bylo to bez watpienia pismo kipu. Trzy wyraznie odznaczajace sie grupy blaszek odnosza sie najprawdopodobniej do 3 czesci testamentu, o których wspomina akt adopcji. Dalsze poszukiwania pod progiem nie daly juz rezultatów. Prace zakonczono zalozeniem progu na jego pierwotne miejsce, usunieciem sladów robót oraz spisaniem i podpisaniem protokolu przez dziesieciu caly czas obecnych swiadków. Protokól uzupelniono pieczeciami Gminy i Straznicy W.O.P. Prace zakonczono o godz. 12,5.”

 

(21) 5 swiadkow wydarzenia i 2 inne osoby z rodziny potomkow gina w roznych wypadkach.

 

Film "Inkowie w Polsce", Aleksandra Rowinskiego, mozna znalezc i zakupic za ok. 15 zl w ksiegarniach internetowych.

W internecie mozna tez kupic nastepujace ksiazki w temacie:

"Pod klatwa kaplanów. Skarb Inków ukryty nad Dunajcem", Aleksander Rowinski,

"Dreszczowce Zamku Dunajec", Aleksander Rowinski.

 

Samo miejsce, gdzie sie to dzieje - coz, ciezko szukac takiego drugiego w Europie - dwa zamki naprzeciw siebie, po obu stronach jeziora, (ktore my pamietamy jak bylo rzeka Dunajec w glebokim wawazie), a przez jakis czas granica Polski i Wegier (pare lat temu zrobili zapore i jezioro, ktore kto wie czy nie przydaje jeszcze uroku temu zakatkowi) - interaktywna mapka - prosze klikac do woli na poszczegolne miejsca:

http://www.niedzica.com.pl/zabytki2.htm

 

Absolutnie prosze kliknac na sam zamek w Niedzicy na tej mapce, lub tez na menu po lewej "Niedzica - zabytki", sa tam niezle zdjecia zamku - pokaza sie jako miniaturowe zdjecia na stronie o historii zamku - prosze kliknac na nie. Niezle co?

 

Warto tez zajrzec na zamek w Czorsztynie, ktory lezy vis a vis Niedzicy. Bronili sie tam miedzy innymi chcacy uratowac Polske od rosyjskiej zaleznosci konfederaci barscy.

Ale to juz inne historie.

 

 

Powracajac do naszej opowiesci - a gdzie jest sam skarb - zapyta ktos. Rozsadne pytanie. Skarb jest w pieczarze skaly wapiennej, na ktorej stoi zamek Niedzica, obecnie zalanej przez Jezioro Czorsztynskie. Specjalnie po to przeciez to jezioro powstalo. [uwaga, tutaj Konrad zaczyna puszczac wodze fantazji ]

 

Uszczegolawiajac - jest tam caly skarb tzn. ta czesc, ktora zabrali z Peru a potem ukryli tam sami Inkowie mieszkajacy na zamku, czesc uprzednio zatopiona w zatoce pod Vigo, Hiszpania i wydobyta przez polskich nurkow pod przykrywka Szkoly Pod Zaglami oraz pozostala czesc, ktora przyslano z Peru. Skarb w Peru zostal wydobyty (na podsatwie odszyfrowanego kipu spod schodow zamku w Niedzicy) z Jeziora Titicaca przez maoistow z Sendero Luminoso (Swietlisty szlak, maoistowska organizacja terrorystyczna, nazywajaca sie komunistyczna partia Peru) w asyscie naszych sluzb i przekazany w piecze polskiemu Departamentowi VI Wywiadu PRL w latach 1970.

 

Jak wiadomo zloto bylo standardowym sposobem przechowywania srodkow przez komunistow i finansowania miedzynarodowej rewolucji komunistycznej. W tym wypadku chodzilo jednak nieco o co innego - o legitymacje nowej wladzy - po zrobieniu rewolucji i uzyskaniu kontroli Swietlisty Szlak mial proklamowac PRL (Peruwianska Republike Ludowa),a wystawione wowczas na publiczny widok zloto Inkow mialo przemawiac do wyobrazni Peruwianczykow, pokazujac ewidentne zwiazki nowej wladzy z Inkami i stanowic upragniony powrot do sprawiedliwosci spolecznej i prawdziwej, a nie posthiszpanskiej niepodleglosci. Do chwili przejecia kontroli zloto pozostawac mialo w ukryciu w zaprzyjaznionym kraju komunistycznym. A skoro Inkowie sami znalezli sie w Polsce to co tu zmieniac. Szczegolnie, ze to polskie sluzby mialy rozszyfrowane kipu.

 

Pamietajmy kiedy to wszystko sie dzieje - decyzja o budowie zapory siega lat 1970, a to wazne bo zainteresowani maoisci w Peru zaczynali wowczas prawdziwa walke z rzadem (patrz www.pl.wikipedia.org, haslo Swietlisty szlak), w Polsce decyzja ta podjeta byla przez ekipe rzadzaca, ktora wiedziala co robi - np. tylko wowczas podjeto jedyna sensowana, bo oficjalna, probe wyjasnienia co tez zawieraja kompleksy poniemieckie w Gorach Sowich oraz dajmy na to pod takim zamkiem Ksiaz. No i wowczas zginal w dziwnych okolicznosciach ostatni potomek Antoniego Tupaca Amaru Benesza - Andrzej Benesz, marszalek Sejmu PRL.

 

A, podobno oprocz Gierka tez premier Oleksy zlecil przeszuiwanie tych poniemieckich pozostalosci. Dobrze, dobrze. PiS mamy nadzieje kontynuuje. Bo my prosze Panstwa, stoimy na stanowisku, ze to panstwo polskie powinno wreszcie zajac sie wyjasnianiem, niektorych oficjalnie, a niektorych w tajemnicy, zagadnien z naszej historii. Bo, jak tak jezdzimy tu i tam i mamy duzo wolnego czasu i czytamy rozne rzeczy historyczne, to niesmialo przebija sie nastepujacy wniosek - historie mielismy taka, ze wystarczyloby na kilka innych panstw. I uwazam, ze to panstwo powinno sie zajac sprawa wyjasnienia i zbadania niektorych tajemnic i pozniej odpowiednio to sprzedac ogolnej opinii publicznej. Tak samo jak czas najwyzszy, zeby panstwo nasze zaczelo, tak jak od wielu lat sprytnie robia to inni, a Anglicy wioda prym, prowadzic jakas zorganizowana kampanie promujaca w sposob inteligentny nasza wizje historii i wkladu Polakow do historii cywilizacji (np. sponsorowanie odpowiednich ksiazek pisanych o nas przez innych, robienie filmow od czasu do czasu, dementowanie i wchodzenie na droge sadowa z przewazajaca sila zawsze kiedy ktos mowi cos co nie pasuje do naszej wizji historii). Nie mamy sie czego wstydzic. To normalne dzialanie ludzkie. A jak inni nas zaczna troche bardziej cenic wskutek tych akcji, to nic sie takiego nie stanie, prawda?

 

 

***

Polska ostatnia stolica Inkow. Vilcabambe, ostatnia ostoje Inkow i miasto, ktore mialo znacznie wieksze znaczenie niz Machu Picchu (ktore prawdopodobnie bylo opuszczone przez samych Inkow jeszcze zanim pojawili sie tu dzielni rzeznicy z Hiszpanii) odkryli w 1976 roku - wspolnie z peruwianskim profesorem Edmundo Guillen Guillen -  Elzbieta Dzikowska i Tony Halik. Jeden z zespołów ruin został przez nich nazwany „Polonia”.

 

Jest o tym film (dla NBC krecil Tony Halik) oraz ksiazka “Vilcabamba: Ostatnia stolica Inków” Ezlbiety Dzikowskiej oraz “Vilcabamba, la última capital de los incas” i  “La Guerra de Reconquista Inka”, Edmundo Guillen Guillen.

 

No i generalnie jest to powszechnie znany fakt, ktory wszelako nie moze przejsc przez gardlo wiekszosci Zachodnich poszukiwaczy przygod – sprobojcie o tym znalezc cos na internecie poza jezykiem polskim i hiszpanskim. W jezyku angielskim odkrywcow bylo co najmniej 15 i z kazdym rokiem przybywa.

 

 

***

Polskie poszukiwania Eldorado. No, a Eldorado we wspanialym stylu poszukiwal i znalazl w sensie dowodow materialnych istnienia Jacek Palkiewicz. Polecamy ksiazke “El Dorado. Polowanie na legendę”, Jacek Pałkiewicz Andrzej Kapłanek. Szczegoly wyprawy z pieknymi zdjeciami (miedzy innymi manuskrypt) sa na stronie Pana Jacka - tu:

http://www.palkiewicz.com/ekspedycje/index.php?p=paiti

 

 

***

Polska archeologia Peru. W Peru polscy archeolodzy, glownie Andyjska Misja Arechologiczna Uniwersytetu Warszawskiego/ Ośrodek Badań Prekolumbijskich, maja bardzo mocna pozycje. I mozna powiedziec, ze wraz z Wlochami tworza czolowke.

 

Zanim jednak damy tu krotka informacje na ten temat, krotka refleksja natury ogolnej. Otoz, czekajac na te motory i z racji, ze tu internet tani jak barszcz, przesiadujemy godzinami i czytamy, a potem bierzemy jeszcze do hotelu wydrukowane i czytamy sobie. Glownie sprawki historyczne. I z tego co czytamy, miedzy innymi, ostro widac, ze duzo w tej dziedzinie sie dzieje: z jednej strony zupelnie nieprofesjonalne, lecz dobrze rozdmuchane medialnie, dzialania tzw. naukowcow zachodnich, glownie amerykanow polnocnych, a z drugiej rowniez intensywna aktywnosc naszych badaczy. Ale roznica w jakosci samych dzialan, podejscia, metod, potem ich opisu i udokumentowania jest porazajaca. Ci kolesie z Zachodu jawia sie przez to co pisza jak banda zwyklych awanturnikow i poszukiwaczy glownie aktywow, najlepiej zlota. Oczywiscie pod przykrywka jakichs szerszych badan nad cywilizacja. Prawie zawsze, w serwisach anglojezycznych fakty co do odkryc i ich wagi sa przekrecane, zastepowane lub pomijane. Widac, ze jest to zupelnie normalna praktyka. Po drugie istnieje przemysl tzw. turystyki  odkrywczej - czesto organizuje sie komercyjne wyprawy w celu odkrycia czegos, co juz bylo kilkadziesiat lat temu odkryte i opisane. Tyle, ze po takiej wyprawie naglasnia sie ja maksymalnie, oglaszajac wielkie "odkrycie" i pomijajac informacje o prawdziwych odkrywcach i efektach ich badan. Niesamowite. Tym bardziej wydaje sie, ze powinnismy zwiekszyc swoja narodowa umiejetnosc glosnego promowania wynikow wlasnych badan i wlasnej wersji historii. W koncu liczy sie to co funkcjonuje w zbiorowej rzeczywistosci, a nie w jakichs zamszalych annalach uniwersyteckich. Do boju!

 

Powracajac - Andyjska Misja Archeologiczna Uniwersytetu Warszawskiego miesci sie w internecie tutaj:

http://www.maa.uw.edu.pl/polski/

 

Polscy archologowie byli obecni w Peru juz w XIX wieku, ale przelom dokonal sie w 2 lata po dokryciu przez Toniego Halika, Elzbiete Dzikowska i profesora Guillena ostatniej stolicy Inkow - Vilcabamby, w 1978, za sprawa ekspedycji andyjskiej doktora Andrzeja Krzanowskiego. Od tego czasu powstala Andyjska Misja Archeologiczna UW, a nastepnie Ośrodek Badań Prekolumbijskich, ktore mialy nastepujace sukcesy w Peru (dziala tez w innych miejscach):

 

Projekt Condesuyos, od 1996 (wspolpraca z archeologami z Katolickiego Uniwersytetu NMP w Arequipie i z udziałem specjalistów z Hiszpanii, Niemiec i Argentyny):

 

(1) odkrycie Maucallacta (budowle monumentalne, rozlegla platforma z systemem podziemnych kanałów, groby dostojnikow),

(2) odkrycie Ccopán (monumentalny grobowiec wykonany w imperialnej kamieniarce inkaskiej, w którego wnętrzu członkowie projektu znaleźli szczątki osobnika wysokiej rangi,pierwotnie pochowanego na specjalnym kamiennym tronie),

(3) odkrycie Coropuna Plaza (zespół z dużym placem ceremonialnym położony na południowych zboczach wulkanu Coropuna, bezpośrednio powyżej Maucallacty),

(4) odkrycie Minticocha (leżące na zboczach wulkanu Solimana stanowisko inkaskie z najwyżej położonym znanym budynkiem typu kallanka, znajduje się ono powyżej innego ważnego centrum ceremonialnego związanego z kultem Solimany; Queyo które jest prawdopodobnie znaną z tekstów kolonialnych świątynią Solimany o nazwie Canjirca,

(5) badania w jaskini położona powyżej doliny Orcopampy (malowidła naskalne Alhuiri, miejsce składania ofiar),

(6) odkrycie mumii w schronisku skalnym na na północ od wulkanu Coropuna.

 

Projekt Valle de Culebras, w jednej z ostatnich niezbadanych do tej pory dolin peruwiańskiego wybrzeża Pacyfiku:

 

(1) przygotowanie pierwszego spisu i mapy stanowisk archeologicznych w dolinie rzeki Culebras,

(2) przeprowadzenie szczegółowych badań nad przedhiszpańską strukturą osadniczą,

(3) ustalenie lokalnej skali kulturowo-chronologicznej,

(4) zbadanie zmian geomorfologicznych dna doliny Culebras z uwzglednieniem dzialalnosci osadnictwa prekolumbijskiego.

 

Projekt Antaras nasquenses (Nazkeńskie fletnie Pana, we wspolpracy między Andyjską Misją Archeologiczną a „Proyecto Nasca” kierowanym przez prof. dr Giuseppe Oreficiego):

 

(1) badanie malych fletni Pana

(2) badanie srednich fletni Pana

(3) badanie duzych fletni Pana

 

(powyzsza zjadliwosc zamierzona, bo mimo duzych wysilkow poznawczych na terenie strony internetowej Osrodka Badan Prekolumbijskich nie wiem na czym ten projekt polega, ewidentnie na badaniach roznych rozmiarow)

 

Odkrycie Vicús Vicús.

Odkrycie Chulucanas.

Odkrycia w dolinie Chancay.

 

Stworzenie pierwszej i największej bazy danych datowań radiowęglowych trzech krajów obszaru andyjskiego: Peru, Boliwii i Ekwadoru.

 

Należy podkreslic, że prace badawcze w temacie prowadzono w Instytucie Archeologii już od połowy lat 1960, w Zakładzie Antropologii Historycznej kierowanym przez profesora Andrzeja Wiercińskiego, mistrza i opiekuna licznej grupy polskich amerykanistów, wśród nich obecnego kierownika OBP, dra hab. prof. UW Mariusza S. Ziółkowskiego.

 

I jeszcze trzeba dodac, ze w miejscowości Tablada de Lurin koło Limy badania archeologiczne prowadzi profesor Krzysztof Makowski, który z odkrytych przedmiotów stworzył miejscowe muzeum. Jest on dziekanem Wydziału Humanistycznego Pontyfikalnego Uniwersytetu Katolickiego w Limie, kierownikiem Międzynarodowej Uniwersyteckiej Szkoły Wykopaliskowej w Tablada de Lurín oraz dyrektorem Instytutu Konserwacji i Restauracji Zabytków Ruchomych “Yachaywasi”. Profesor Makowski wydaje także pierwsze w Peru czasopismo poświęcone konserwacji, historii sztuki i archeologii – „Iconos”.

 

 

***

Polska przyroda peruwianska 1 z 3. Polski park narodowy, polskie motyle i ptaki. Polak, Jan Kalinowski, wprowadzil nomenklature i sklasyfikował ptactwo i motyle dżungli peruwiańskiej oraz odkrył wiele nie znanych dotychczas gatunków. Jego syn, Celestyn Kalinowski, doprowadzil do utworzenia największego peruwiańskiego parku narodowego - Manú (troche na wschod za Cuzco, w dzunglii), który w 1987 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa naturalnego UNESCO.

 

Jan Kalinowski (1855-1941), znany w najwazniejszych muzeach przyrodniczych i parkach zoologicznych Europy, podrozowal w najodleglejsze zakatki swiata w poszukiwaniu rzadkich gatunkow zwierzat. Przybyl do Peru w 1887r., gdzie osiadl w Marcapata (dolina polozona w dzungli amazonskiej, 160 km na pld.-wsch. od Cuzco) i ozenil sie z Peruwianka. Zalozyl tam hacjende “Cadena” i zorganizowal laboratorium taxidermiczne. Jego wyjazd i poczatkowe prace byly w duzej mierze finansowane przez hr. Branickiego, ktory marzyl o kolekcji peruwianskich ptakow. Kalinowski reszte zycia poswiecil eksplorowaniu fauny i flory dzungli, wysylal znalezione okazy do najwiekszych muzeuw w Europie. Nie wrocil do Polski. Mial 18 dzieci. Syn Celestyn kontynuowal prace ojca.

 

Celestyn Kalinowski Villamonte (urodzil sie w 1924r., zmarl w 1986r.) poswiecil swoje zycie badaniu przyrody peruwianskiej. Kolekcjonowal i przygotowywal prace dla muzeuw w Chicago i Paryzu oraz uniwersytetow Yale, Notario i Filadelfia. Utworzenie Parku Narodowego Manu i tym samym objecie ochrona kawalka dzungli, tak bogatego w rozmaite gatunki roslin i zwierzat, bylo jego marzeniem. Udalo mu sie do tego doprowadzic w w 1973 r. Park narodowy Manu objal 1.881.200 hektarow, czyli obszar odpowiadajacy polowie obszaru Szwajcarii.

 

 

***

Polska przyroda peruwianska 2 z 3. Polskie owady. Najwiekszym entomologiem, kolekcjonerem i odkrywca wielu nowych gatunkow owadow zyjacych na obszarze Peru byl Polak - Feliks Woytkowski.

 

Feliks Woytkowski - zbieracz i odkrywca nowych gatunkow w dziedzinie entomologii i botaniki. W okresie blisko 40-letniej dzialalnosci kolekcjonerskiej w Peru zebral powyzej tysiaca nie znanych dotad nauce gatunkow owadow, przy czym kilkanascie sposrod nich wymagalo utworzenia  nowych rodzajow (niektore zostaly nazwane przez specjalistow jego imieniem lub nazwiskiem).  Znalazl tez w Peru 2 nowe rodzaje, i powyzej setki nowych gatunkow roslin. Urodzil sie w 1892 r. we wschodniej Malopolsce.

 

Feliks Woytkowski przybyl do Peru w 1929 r. (skuszony peruwianska akcja propagandowa,  ktora miala przyciagnac kolonizatorow, i - jak wielu innych - oszukany, nie dostal przydzialu  ziemi, zwrotu kosztow, ani obiecanych nasion i narzedzi). Zajal sie eksplorowaniem przyrody peruwianskiej. Odniosl w tym zakresie wiele sukcesow, jednak nie przynioslo mu to pieniedzy, wieksza  czesc zycia spedzil na skraju ubostwa (wszystkie pieniadze wydawal na organizowanie wypraw  eksploratorskich). Do Polski wrocil bardzo schorowany w 1965 r, zmarl w maju 1966r.

[ na podstawie ksiazki "Peru. Moja ziemia nieobiecana", Ossolineum 1974 ]

 

[ Ksiazka o dzialaniach Feliksa Wojtowskiego, okladka ]

 

 

***

Polska przyroda peruwianska 3 z 3 (i malarstwo). No coz, Polakow, kolekcjonerow i badaczy przyrody peruwianskiej bylo wiecej. Np. Witold Szyszłło - znawca dzungli peruwianskiej, czy Pedro Paprzycki - kolekcjoner motyli.

 

Witold Szyszłło - urodzony w 1881r. zmarl w 1963 r., przyrodnik, geograf, badacz Amazonii; profesor uniwersytetu w Limie. Podróznik po Ameryce oraz m.in. Afryce i Wyspach Kanaryjskich (1901-1912), w 1898-1901 odbyl podróz dookola swiata, badacz przyrody róznych kontynentów, glównie Ameryki Poludniowej (doliny Amazonki). Od 1915 w Peru, podejmowal liczne wyprawy w dorzeczu Amazonki. W latach 1922-1933 polski konsul w Limie. Autor licznych artykulów i ksiazek opisujacych przyrode wielu regionów klimatycznych, m.in. monografii przyrodniczej Amazonii La Naturaleza en la América Ecuatorial (1955) zawierajacej obszerne dane o florze tego obszaru.

 

Syn Witolda Szyszłło, Fernando de Szyszlo, urodzony w Limie w 1925 roku, jest jednym z najbardziej znanych malarzy nowoczesnych Peru oraz prekursorem rewolucji w sztuce wizualnej Peru dokonanej w polowie XX w. Jego prace znajduja sie w najwazniejszych galeriach publicznych i kolekcjach prywatnych na swiecie.

Wecej np. tu: http://www.museum.oas.org/permanent/abstraction/szyszlo/bio.html.

 

 

***

Polskie rosliny lecznicze Peru. Lecznicze wlasciwosci roslin rosnacych w peruwianskiej dzungli odkryl dla swiata polski misjonarz - Ojciec Edmund Szeliga.

 

Edmund Szeliga - (1911 - 2005) misjonarz, Salezjanin, znakomity botanik, odkrywca leczniczych walorów vilcacory – świętego pnącza Inków o niezliczonych zastosowaniach terapeutycznych. Założył Instytut Fitoterapii Andyjskiej w Limie, który prowadzi badania nad zastosowaniem vilcacory w zwalczaniu nowotworów i AIDS.

Misje w Ameryce Poludniowej rozpoczal w wieku niespełna dwudziestu lat. Spedzil w Peru ponad 70 lat. Wiele czasu spędził wśród Indian nad górną Amazonką i uczył się od nich rozpoznawania roślin leczniczych rosnących w dżungli i stosowania przedziwnych metod leczenia. Badal rośliny amazońsko-andyjskie i tutejsza medycyne tradycyjna. Przez dziesiątki lat studiował takze medycynę konwencjonalną i chemię organiczną. Opracowal metody leczenia wszelkich odmian nowotworów i zapobiegania im przy zastosowaniu srodkow pozyskanych z roslin amazonskiej dzungli. Dzieki niemu stworzono lek z liści guanaby, który bezpośrednio atakuje komórki rakowe (w odróżnieniu od vilcacory wzmacniającej system immunologiczny). Na początku lat 60. wyleczył zamożnego przedsiębiorcę z ciężkiej choroby. Hojna zapłata pozwoliła ojcu założyć Instytut Fitoterapii Andyjskiej. Leczy się w Instytucie w Limie ziołami i preparatami z roślin amazońskiej dżungli. W ciągu trzydziestu lat leczyło się u niego co najmniej trzydzieści tysięcy osób.

 

W 2002 roku prezydent RP przyznał polskiemu misjonarzowi O. Edmundowi Szelidze, twórcy andyjskich roślinnych preparatów leczniczych, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Ojciec Szeliga został pochowany na cmentarzu El Angel w Limie.

 

 

***

Polski najglebszy splawny wawoz. Spotkani pod Machu Picchu Czesi natychmiast na ta informacje podazyli z wyjasnieniami - jest gdzies glebszy wawoz, o 15 m. Wiec my kontrwyjasniamy - ten jest najglebszy z rzeka, ktora mozna splynac, a w ogole to przeciez zazdroszcza. Wiec, zeby dokonczyc dziela i dac powod do jeszcze wiekszej zazdrosci kolegom z poludnia zapodajmy takie dictum: Polacy, ktorzy splyneli jako pierwsi ludzie rzeka Colca, przez ten slynny wawoz, splyneli wowczas jako pierwsi 13 rzekami Ameryki Poludniowej.

 

Canoandes '79 - trzyletnia wyprawa studentów z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Canoandes '79, której efektem było przepłynięcie w Ameryce Południowej 23 górskich rzek (w tym 13 dziewiczych) i pokonanie prawie 1800 km kajakami i pontonem byla jedną z największych ekspedycji XX wieku.

 

Grupa 11 studentów rozpoczęła przygotowania do wyprawy Canoandes w 1979 r. Po początkowych problemach, jakie stawiała im władza komunistyczna, udało im się dotrzeć do Peru. Po morderczych 11 dniach spływu Kanionem Colca 28 maja 1981 roku Jacek Bogucki, Zbigniew Bzdak, Piotr Chmieliński, Jerzy Majcherczyk i Andrzej Piętowski zakończyli wyprawę. Polacy jako pierwsi przepłynęli najgłębszy kanion na świecie – Kanion rzeki Colca, osiągający głębokość 3232 m. Wyczyn ten stal sie slawny na calym swiecie.

 

Polacy niektorym odkrytym przez siebie miejscom nadali nazwy geograficzne. Jedne z wodospadów nazwali Wodospadami Jana Pawła II a fragmentom Kanionu Colca nadali nazwy: Kanion Polaków, Kanion Czekoladowy, Kanion Reparaza. W II połowie lat 90-tych w wioskach Cobanaconde i Huambo zmieniono nazwy ulic na Avenida de los Polacos (Aleja Polaków) a w Chivay główna 5-kilometrowa ulica została nazwana Avenida Polonia (Aleja Polska).

 

W czasie wyprawy Canoandes '79 Polacy splyneli takze m.in. Rio Napo, docierając aż do jej źródeł na wysokości ponad 4500 m n.p.m. , w Peru zdecydowali się na spływ kilkoma peruwiańskimi rzekami w porze deszczowej. Pokonanie 160 km Rio Maranon w trzy dni odbiło się w Limie szerokim echem. O polskim wyczynie pisała prasa peruwiańska. Efektem eksploracji rzek w Peru jest napisana i wydana w Limie przez uczestników wyprawy książka "Kajakiem przez Peru".

 

[ Kanion Colca w okolicach wioski Cabanaconde na mapie 1:100.000; takie mapy teoretycznie mozna kupic w Instytucie Geograficznym w Limie (IGN, ulica Aramburu 1198, Surquillo), ale w praktyce okazalo sie, ze naklad wyczerpany, wiec tylko zrobilismy zdjecie (sorry, ze takie nieostre, ale widac oszalamiajace zageszczenie poziomic) ]

 

 

***

Polska inzynieria peruwianska 2 z 3. Wladyslaw Kluger zaprojektowal jedna z wazniejszych drog w Peru - wysokogorska szose laczaca Peru z Boliwia. Jego dzielem jest tez wiele prac z zakresu hydrauliki i irygacji.

 

Wladyslaw Kluger - urodzony w 1849 r, zmarl w 1884 r. Absolwent Instytutu Technicznego w Krakowie oraz tzw. szkoły montparnaskiej w Paryzu. Był jednym z czterech młodych matematyków o ambicjach naukowych, którzy doprowadzili do powstania Towarzystwa Nauk Ścisłych (owi matematycy to czterech Władysławów: Kretkowski, Folkierski, Gosiewski i Kluger). Z Francji wyjechał do Peru, gdzie został profesorem hydrauliki i budownictwa wodnego i ladowego Wyzszej Szkoly Inzynieryjno-Gorniczej w Limie, projektował i wznosił budowle wodne i lądowe. Do jego prac zaliczaja sie: zelazne molo w porcie Limy - Callao, spietrzenie wod rzeki Rimac, przeplywajacej przez stolice, liczne kanaly irygacyjne, projekt kanalizacji Callao, liczne wodociagi, a takze projekty gmachow publicznych i kosciolow. Do najpowazniejszych dokonan Klugera zaliczyc mozna opracowanie wysokogorskiej szosy, laczacej Peru z Boliwia, zbudowanej w 1878 r. (przecina ona gory, polozona jest na wysokosci od 560 do 4500 metrow npm).

 

Był autorem prac naukowych z hydrauliki, teorii machin wodnych, mechaniki i wytrzymałości materiałów. Prowadzil tez w Boliwii prace topograficzne; w 1878 roku ukazała się w Krakowie jego książka "Listy z Peruwii i Boliwii". W czasie pobytu w Peru gromadził inkaskie zabytki. W 1875 roku Kluger jako pierwszy Polak zrealizował badania archeologiczne na kontynencie amerykańskim, na cmentarzysku Ancon koło Limy. Po powrocie do kraju w 1880 r. zamieszkal w Krakowie, gdzie przywiózł swe zbiory antropologiczne, ofiarowane potem Akademii Umiejętności.

 

[ Fragment pomnika poswieconego E. Habichowi i innym polskim inzynierom,

Wladyslaw Kluger ]

 

 

***

Polska inzynieria peruwianska 3 z 3. Nie tylko najwyzsza kolei swiata byla zbudowana przez Polaka, takze wiele innych linii kolejowych Peru zawdziecza Polakom - Wladyslaw Folkierski budowal sieci kolejowe i linie telegraficzne Peru, Ksawery Wakulski wspolpracowal przy budowie linii kolejowych.

 

Wladyslaw Folkierski - urodzony w 1841r. zmarl w 1904r. Wybitny absolwent Ecole des Ponts et Chaussées w Paryżu. Był jednym z czterech młodych matematyków, którzy doprowadzili do powstania Towarzystwa Nauk Ścisłych. Podobnie jak wielu wówczas emigrantów, nie zagrzał długo miejsca w stolicy Francji i wyjechał do Peru, gdzie przebywal w latach 1874-1889 pracujac jako inżynier, kierując budową kolei i linii telegraficznej. Był założycielem wydziału nauk scislych i jego dziekanem w latach 1876-1985 w Universiado Mayor de San Marcos w Limie, gdzie dostosował curriculum do modnych trendów europejskich. W roku 1986 otrzymał honorowy doktorat tego uniwersytetu. Był zaangażowany w pracach konstrukcyjnych i geodezyjnych przy przy budowie kolei m.in. wspólpracowal z  Malinowskim przy kolei transandyjskiej. Zbudował linię telegraficzną pomiędzy miejscowościami Puno i Cuzco. Był tez budowniczym fortyfikacji portów La Punta i Callao. Doprowadził do odbudowy południowej sieci kolejowej po zakonczeniu wojny z Chile, a także zorganizował transport parowcowy na słynnym jeziorze Ticicaca. Jego zainteresowania naukowe nie ograniczały się wyłącznie do dziedzin technicznych. Wydał szereg dzieł z zakresu matematyki dotyczących rachunku różniczkowego. W Paryżu ukazał się podręcznik - "Zasady rachunku różniczkowego i całkowego z zastosowaniami". Książka w ankiecie Kuriera Warszawskiego uznana została za najlepszą naukową polską książkę XIX wieku. 2-gie wydanie ukazało się w 1904 r., tuż po śmierci autora.

 

[ To jest fragment pomnika poswieconego E. Habichowi i innym polskim inzynierom.
Nie znalezlismy zadnej informacji o Marianie Folkierskim, natomiast Wladyslaw Folkierski
- jak wynika z powyzszej notatki - jest bardzo zasluzony dla Peru.
Pytanie: dlaczego na pomniku widnieje Mariano Folkierski, moze ktos wie? ]

 

 

W Peru pracowal takze Ksawery (Francisco) Wakulski. Urodzony w 1843r., zmarl w 1925r. Współpracownik Ernesta Malinowskiego, budowniczy linii kolejowych w Peru. Przez wiele lat był profesorem w Wyzszej Szkole Inzynieryjno-Górniczej w Limie, w tym dyrektorem wydzialu drog i mostow. Do dziś jedna z ulic Limy nosi jego imię.

 

(W tym przypadku znowu jednak pojawia sie problem imienia. Na pomniku inzynierow polskich oraz w materialach opisujacych historie politechniki limenskiej mowa jest o Francisco J. Wakulskim, natomiast w polskich zrodlach o Ksawerym Wakulskim – skad ta roznica?)

 

 

[ Fragment pomnika poswieconego E. Habichowi i innym polskim inzynierom.
Ksawery czy Franciszek Wakulski? ]

 

 

Wsrod grona polskich inzynierow zasluzonych dla Peru wymienic nalezy takze Aleksandra Babinskiego, ktory w latach 60. i 70. XIX w. pracowal w Peru jako panstwowy inzynier geolog, a takze uczyl w Wyzszej Szkole Inzynieryjno-Górniczej w Limie na wydziale gornictwa.

 

[ Fragment pomnika poswieconego E. Habichowi i innym polskim inzynierom,

Aleksander Babinski ]

 

 

Poza wymienionymi powyzej inzynierami polskimi w Peru pracowali takze:

Aleksander Miecznikowski - inzynier, budowniczy drog peruwianskich, wspolpracownik Malinowskiego przy budowie kolei transandyjskiej,

Tadeusz Stryjenski - architekt,

Boleslaw Majerski - inzynier, konstruktor.

 

 

***

Polska polityka peruwianska - Polak premier. Byly minister gospodarki i finansów pochodzenia polskiego Pedro Pablo Kuczynski, zostal 16 sierpnia 2005 r. mianowany nowym premierem Republiki Peru. Nominacja Kuczynskiego spotkala sie z aprobata srodowisk przedsiebiorców, ekonomistów i prawników. Nowy premier - Pablo Kuczynski, którego potocznie nazywa sie El gringo albo PPK (skrót powstal od jego inicjalow) - cieszy sie stosunkowo duza popularnoscia wsród Peruwianczyków. Kuczynski piastowal stanowisko premiera do konca swojej kadencji czyli do polowy 2006 r., kiedy zostal wybrany nowy kongres.

 

Pedro Pablo Kuczynski urodzil sie w 1939 r. Jest synem polskiego doktora, który przybyl do Peru w latach 30-tych XX wieku w celu zwalczania tradu. Pedro jest uznanym ekonomista, byl kandydatem na prezesa Amerykanskiego Banku Rozwoju (Banco Interamericano de Desarrollo), a takze pracowal w Miedzynarodowym Funduszu Walutowym i Banku Swiatowym. Pelnil urzad ministra gospodarki i finansów z przerwami. Najpierw A.Toledo mianowal Kuczynskiego ministrem na poczatku swojej kadencji (od 28 lipca 2001). Jednak po roku zrezygnowal z pelnionych funkcji, by od stycznia 2004r. ponownie objac stanowisko ministra gospodarki.

 

Jednoczesnie przypominamy (przy okazji pisania o wplywie Polakow na dzieje swiatowej polityki lub tez dzieje swiata w ogole), ze niemiecka enigme w pierwotnej wersji rozszyfrowali polscy matematycy, a nie Anglicy, jak Anglicy lubia o sobie mowic. Duzo niesamowicie ciekawej infromacji w jezyku angielskim tu:

http://en.wikipedia.org/wiki/Enigma_machine

a w jezyku polskim tu:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Enigma

 

 

***

Polska tragedia peruwianska. Polacy - o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek zginęli 9 sierpnia 1991 r. w Pariacoto, miejscowości leżącej w diecezji Chimbote, w Peru, z rąk terrorystów z maoistowskiego ugrupowania o nazwie Sendero Luminoso ("Świetlisty Szlak").

 

Terroryści otoczyli klasztor, związali ojców Zbigniewa i Michała i wywieźli samochodami za wioske. Tam, dwoma strzałami w tył głowy zabili zakonników. Przywódcy Sendero Luminoso oskarżyli misjonarzy o prowadzenie działalności usypiającej świadomość rewolucyjną Indian poprzez gloszenie reeligi, ktora jest opium ludu, oraz upokarzanie miejscowych Indian, czego przejawem miało być rozdawanie przez misjonarzy żywności.

Na ciele zabitego ojca Strzałkowskiego zostawili kartkę z narysowanym sierpem i młotem i napisem: "Tak umierają sługusy imperializmu".

 

Misjonarze oprócz pracy duszpasterskiej zajmowali się działalnością charytatywną. W Pariacoto zbudowali instalacje wodne, kanalizację oraz uruchomili agregat prądotwórczy. Sprowadzili pielęgniarki i lekarzy, by uczyli miejscowych Indian profilaktyki związanej z niebezpieczną w tamtym rejonie cholerą.

Wieść o męczeństwie szybko dotarła do ojczyzny i obiegła świat. Jeszcze tego samego miesiąca - w sierpniu 1991 roku - rząd Peru uhonorował pośmiertnie ojców Zbigniewa i Michała najwyższym odznaczeniem państwowym - Wielkim Oficerskim Orderem "El Sol del Peru" (Słońce Peru).

Polscy misjonarze zostali pochowani w kościele w Pariacoto, a na miejscu zbrodni mieszkańcy postawili krzyż z napisem "Zbigniew, Michał, Pokój i Dobro".

 

Obecnie toczy sie w Rzymie proces beatyfikacyjny dwoch polskich meczennikow.

 

 

***

Nowoczesna polska geologia Peru. W toku mailowania z rodzicami Gochy okazalo sie, ze mieszka tu w Peru daleka rodzina i przyjaciele rodziny Łosiów - Panstwo Dunin Borkowscy. Nazwisko to znane powszechnie i zasluzone dla Peru.

 

Na slad rodziny trafiamy wedlug klucza: Jerzy Dunin Borkowski, Ziunia z Dunin Borkowskich (ktora wyszla za maz za inzyniera i socjologa José Sabogal, syna znanego peruwianskiego malarza José Sabogal) oraz Stanislaw i Katarzyna Dunin Borkowscy. Pania Katarzyne odwiedzilismy, winko pilismy i spotkalismy nowe pokolenie tej wspanialej Rodziny. Pani Katarzyna jest skarbnica wiedzy o Polakach w tych stronach swiata i historiach z nimi zwiazanych. Z tego miejsca, Pani Katarzyno, b a r d z o  d z i e k u j e m y   i pozdrawiamy.

 

Pan Profesor Stanislaw Dunin Borkowski zmarl w Limie w marcu 2006 r., w wieku 75 lat. Byl najbardziej znanym ekspertem od zloz wegla Peru, nauczycielem co najmniej dwóch pokolen geologów w Peru. Angazowal sie w promocje firm polskich na terenie Peru. Wspieral polskie badania wulkanologiczne i zlozowe w swej drugiej ojczyznie, a takze próby nawiazania scislejszej wspólpracy naukowej miedzy uczelniami Peru i Polski.

 

Urodzil sie w 1931 r. we Lwowie. Jego ojciec, Piotr, byl wybitnym intelektualista okresu miedzywojennego. Po smierci ojca i na skutek zmian politycznych i ekonomicznych po drugiej wojnie swiatowej w Polsce wyemigrowal z rodzina do Peru. W latach 1950–1956 studiowal na slynnej politechnice w Limie, zalozonej przez Edwarda Habicha (o ktorym wyzej). Uzyskal stopien inzyniera górniczego. Nastepnie podjal studia doktoranckie w Niemczech, na Uniwersytecie Technicznym w Clausthal, które przyniosly mu tytul doktora inzyniera. Wladal 6 jezykami: hiszpanskim, angielskim, niemieckim, wloskim, francuskim i piekna polszczyzna.

 

Badal rudy pierwiastków promieniotwórczych i rud zelaza, stajac sie w latach 1975-1987 szefem poszukiwan rud zelaza przez instytucje rzadowe, a w okresie 1980-1981 doradca Ministra Energii i Górnictwa, po czym konsultantem programu UNIDO. Od roku 1983 interesowal sie glownie rozpoznaniem i wykorzystaniem peruwianskich zloz wegla. W latach 1993-1996 pracowal nad zlozami kopalin niemetalicznych, sektorem górnictwa najbardziej zaniedbanym w Peru, redagujac katalog, a nastepnie specjalny biuletyn Minerales Industriales del Perú dla Instytutu Geologii, Górnictwa i Metalurgii. Od 1966 r. byl aktywnym czlonkiem Peruwianskiego Towarzystwa Geologicznego pelniac rozne funkcje w jego wladzach.

 

W 1966 r. podjal prace dydaktyczna na UNI, gdzie w latach 1971–1992 piastowal stanowisko profesora zwyczajnego. Od 1992 r. koordynowal wszelkie studia podyplomowe na UNI, a pod koniec swej kariery na tym uniwersytecie zorganizowal wielodyscyplinarne warsztaty Zasoby naturalne Peru dla rozwoju narodowego. Wypromowal wielu wybitnych geologów. Zostal wyrózniony kilkoma nagrodami i odznaczeniami: Za zaslugi (1971) - promocje inzynierów metalurgia UNI; medalem okolicznosciowym Nicolas Copernico (1974) za organizacje obchodów 500-lecia urodzin Kopernika w Limie; Za zaslugi dla kultury polskiej (1975); dyplomem honorowym Colegio de Ingenieros del Perú za zaslugi geologiczne (1982); nagroda uniwersytetów limskich (1988) za poswiecenie i stale dazenie do poznania krajowych zasobów wegla oraz stale wsparcie dzialan promujacych zastosowanie wegli peruwianskich.

 

[ z artykulu Andrzeja Paulo w Przegladzie Geologicznym  nr 6 z  2006, umieszczonego w na stronie:
http://www.pgi.gov.pl/pdf/pg_2006_06_08.pdf ]

 

 

***

Polski hotel. W dzielnicy Miraflores w Limie (Av. Panama 6599) znajduje się hotel o nazwie Hostal Polonia, zalozony przez Polaka, pana Jerzego Zakrzewskieg. Z jego inicjatywy powstało w Limie Stowarzyszenie Rodzin Polsko-Peruwiańskich (Stow. Rodzin Polsko - Peruwianskich "Dom Polski", Avenida Salaverry 1978, Jesus Maria, Lima, Peru, Prezes: Urszula Sztorc de Caceres).

 

 

 

***

Polskie ulice w Limie. Poza tym znalezlismy w Limie 2 ulice Polonia, 4 ulice imienia Mikolaja Kopernika, 3 Edwarda Habicha, jedna Fryderyka Chopina, po jednej Ernesta Malinowskiego, Wakulskiego, Paderewskiego, z pietnascie nazwanych imieniem Jana Pawla II, .....

 

 

***

Dodatek rocznicowy. Poniewaz przygotowalismy ta relacje mniej wiecej w czasie, gdy w Polsce obchodzona byla 25 rocznica wprowadzenia stanu wojennego, umieszczamy ponizej ciekawe wspomnienia tego czasu podroznika i dzialacza polonijnego Jurka Majcherczyka

(caly tekst na stronie: http://www.businessmedianj.com/site/pl/arch/22.html).

 

"W grudniu 1981 roku byłem w Peru z kolegami z wyprawy kajakowej Canoandes’79 i przygotowywaliśmy się do powrotu do Ojczyzny po blisko trzy letniej podróży przez trzy Ameryki. Niestety stan wojenny pokrzyżował nasze plany i sprawił, że zostaliśmy emigrantami.


Po odkryciu Kanionu Colca byliśmy w Peru bardzo znani, przyjął nas na audiencji prezydent tego kraju, występowaliśmy w telewizji i pisała o nas prasa. Na dodatek mieszkaliśmy w hotelu o nazwie Polonia. Nasza reakcja była jednoznaczna – potępiliśmy wprowadzenie stanu wojennego i zażądaliśmy uwolnienia wszystkich aresztowanych z Lechem Wałęsą na czele. Napisaliśmy kilka odezw–apeli to społeczeństwa peruwiańskiego, do prezydenta Peru o wyrażenie solidarności z „Solidarnością” i całym narodem polskim. Apele te odczytaliśmy w telewizji. Opublikowała je cała prasa. Ambasada polska zażądała od nas natychmiastowego zaprzestania tej działalności i powrotu do Warszawy samolotem przez Moskwę! W odpowiedzi założyliśmy przedstawicielstwo „Solidarności” w Limie z zasięgiem na całą Amerykę Południową. Naszą pierwszą akcją było zorganizowanie mszy świętej za Polskę w intencji zabitych górników i cierpiącego narodu. (...)
Jakież było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że nie mogliśmy znaleźć polskiego księdza, który odprawi mszę za Ojczyznę! W samej Limie było czterech polskich księży, którzy pracowali w kilku parafiach. Wszyscy gdzieś nagle wyjechali lub byli chorzy. Mijały dni, a my dalej szukaliśmy, nie tracąc nadziei. I nagle w naszym biurze zadzwonił telefon i w pięknej polszczyznyźnie odezwał się głos: „Słyszałem, że potrzebujecie księdza do odprawienia mszy za Polskę. Ja to uczynię z wielką radości. Nazywam się Edmund Szeliga i dzwonię z Tarapoto z Amazonii...”. To był ksiądz zakonnik- salezjanin, o którym jeszcze wtedy nic nie wiedzieliśmy. Jakaż była nasza radość! Mamy polskiego księdza!

 

W dniu 20 grudnia do jednego z największych kościołów w Limie pw. Matki Boskiej Fatimskiej, na mszę św. za Polskę przychodzi ponad trzy tysiące osób, w tym kilkuset polskich marynarzy. Na żywo msza jest transmitowana przez trzy główne stacje telewizyjne na całe Peru. Atmosfera jest podniosła i bardzo patriotyczna, w czym jest ogromna zasługa Ojca Szeligi, który z mównicy okrytej biało-czerwoną flagą wygłasza przepiękne kazanie o swojej Ojczyźnie, która cierpi, a której nie widział przez blisko 50 lat. Na zakończenie mszy zostaje odczytany w języku polskim i hiszpańskim nasz apel do narodu i prezydenta Peru o solidarność z narodem polskim."

 

 

***

Nasz prywatny akcent polski. Czekajac w Limie na rejestracje motorow obejrzelismy w telewizji 4 polskie filmy (na programie Europa, Europa): czesc 2, 3, 5 i 8 Dekalogu Krzysztofa Kieslowskiego. Po polsku. Dziwne wrazenie.

 

 

***

No i polskie peruwianskie te dwie. One. Dwie te. Hondy NXR 125 Bross, u nas znane jako XR 125 L.

 

Nasze. Polskie.

 

(Gocha jak zobczyla motocykl ow delikatnie sie zaslinila,

oczka zaszklila

i gladzac onego zasyczala:

- Maj preszies, maj preszjesss.

w wolnym przekladzie:

- Moj skarbie, moj drogi).

 

Hi. Co to bedzie?

 

 

  praktykalia:

Nocleg w Limie. Nasz hotel, znaleziony zupelnie przypadkowo, okazal sie byc polozony o 2 przecznice od Placu Habicha i stojacego na nim pomnika Habicha i innych inzynierow polskich zasluzonych dla Peru.

Oto jego adres:

Hostal Santa Beatriz,

Jr. Natalio Sanchez 235, Jesus Maria, Lima

(przy Av. Arenales cuadra 5),

tel. 4336265, mail: hostalsb@yahoo.es.

Pokoj dwuosobowy z lazienka i TV z telewizja kablowa 30 soli (ok. 9$).

 

 

Wymiana ksiazek w Limie. Przeczytane ksiazki mozna wymienic na inne w klubie South American Explorers, mieszczacym sie przy calle Piura 135, w dzielnicy Miraflores, przy Av. Arequipa. Niestety wymieniaja 2 ksiazki na jedna (lub jedna na jedna z doplata). Mozna tez kupic lub wymienic uzywany sprzet turystyczny zostawiony przez innych podroznikow (my na przyklad wymienilismy ksiazki na gazy do kuchenki).